Menu

Zapiski z zielonego zeszytu

Radość, miłosierdzie, spokój, który przekracza wszelkie poznanie :-)

4. Świadectwa

7 grudzień 2016 - Świadectwo #13

nikt1977

Miłosierny Ojcze, jak wspaniałe jest życie w Twoim świetle! Jak wspaniałe jest bycie w Twojej Obecności! Jak wspaniała jest każda chwila, gdy wiem, że jesteś ze mną! I nie oznacza to wcale, że nie wydarzają się niewygody, smutek, ból czy łzy. W Twojej Obecności na te wszystkie ludzkie emocje i doświadczenia jest miejsce. Bo zamiast przynosić ciemność, są narzędziem w Twoich rękach. Są wspaniałymi darami, które uczą mnie każdego dnia, jeszcze bardziej Tobie ufać. Jeszcze mocniej powierzać Ci siebie. Jeszcze bardziej rozpuszczać się w Tobie. Więc przynoszą jeszcze więcej światła. Jeszcze więcej oddania. Jeszcze więcej miłości. Jeszcze więcej Ciebie. Więc w Twoim świetle, przenajświętszy Ojcze, jest miejsce na wszystko. Jest miejsce na każdy przejaw życia. Bo Ty masz moc, by wszystko przemieniać swoją miłością. Ty możesz rozproszyć każdy mrok.

Sprawiedliwy Panie, Ty cudownie przemieniłeś moje życie. Pokazałeś mi, że to czego kiedyś nauczyłem się o świecie nie było prawdą. Że stwierdzenie, iż wszystko przychodzi i odchodzi, i trwa tylko przez chwilę, nie było prawdziwe. Że wiara w to, iż jesteśmy sami, tu na świecie, przychodzimy z zimnej nicości i w tą samą nicość odchodzimy, było błędem. Że przekonanie, iż sami jesteśmy w stanie osiągnąć to, o czym naprawdę marzymy, było iluzją. Bo Ty trwasz na wieki wieków, bez początku i końca. Bo my zostaliśmy przez Ciebie stworzeni na Twój obraz i podobieństwo. I tylko w Tobie możemy odnaleźć spokój, który przekracza to wszystko, co kiedykolwiek znaliśmy. Ty jesteś przyczyną i źródłem radości, która nie przemija. A Twoja Obecność przynosi ukojenie, którego przez całe życie szukamy. 

Więc, miłosierny Ojcze, dzięki Ci składam, za każdy mój oddech, w którym mogę wychwalać Twoje miłosierdzie. Dziękuję za każdą chwilę, którą, tu na ziemi, mogę spędzić, wielbiąc mojego Stwórcę. Dziękuję za to wszystko, czym mnie doświadczyłeś, doświadczasz i będziesz doświadczał, i co sprawia, że wzrastam w pokorze  i oddaniu Temu, do którego należę. A gdy wypełni się mój czas tu na ziemi, z radością, w Twojej łasce, odejdę tam, gdzie poznam Cię tak, jak od początku czasu, Ty mnie znasz.

Amen.

20 listopad 2016 - Świadectwo #12

nikt1977

Miłosierny Ojcze, Ty każdego dnia uczysz mnie pokory. Z każdym oddechem przypominasz mi do kogo należę. W każdej sekundzie, na nowo, w Twojej cichej Obecności, dajesz mi się poznać. I choć moja słabość, co jakiś czas, daje się na chwilę, porwać wątpliwościom, dzięki Twojej łasce, nie mogę w nie prawdziwie uwierzyć. Bo umarłem dla tego wszystkiego, co nie jest Twoim darem. Dla tego wszystkiego, co wciąga mnie w ciemność grzechu. Dla tego wszystkiego, co oddale mnie od Ciebie. A narodziłem się ponownie w Twoim świetle. I żyję, bo Ty zwyciężyłeś śmierć. Bo Ty, przez swojego umiłowanego Syna, dałeś mi życie. Więc jestem tu tylko po to, by pełnić Twoją wolę. Jestem tu tak długo, jak zechcesz mnie tu mieć. A gdy mój czas się wypełni, w Twojej łasce, zabierzesz mnie tam, gdzie radość będzie bezchmurna.

Miłosierny Ojcze, spraw by wszyscy, którzy szukają w Tobie ukojenia, stali się jak niemowlę wtulone w ukochaną matkę. By wypełnieni oddaniem, zapomnieli o sobie. By to, co uważali za swoje, oddali Temu, który przyniesie im pokój. I na nowo odkryje przed nimi życie. Miłość. Radość. Wolność. By przypomnieć im ich własne dziedzictwo. Tak, byśmy wszyscy, zjednoczeni z chórami niebieskimi, w wiecznym hymnie, wychwalali Twoje miłosierdzie. Na wieki wieków.

Amen.

Świadectwo #11

nikt1977

Nie upodobniajcie się do Tego świata, ale przemieniajcie się przez odnowę myślenia, aby rozeznać, jaka jest wola Boża, co szlachetne, co miłe, co doskonałe.

List św. Pawła do Rzymian 12,2

Wszechmogący Ojcze, uwielbiam Twoje święte Imię. Dzięki Ci składam, za nieskończone miłosierdzie, w którym obdarzasz nas swoimi łaskami. W którym odmieniasz nasze myślenie i otwierasz nas na Twoją miłość. W którym sprawiasz, że jesteśmy gotowi przyznać, że tylko w Tobie znajdziemy spokój. Że tylko Ty jesteś źródłem radości, która nie przemija. Że tylko w Tobie możemy żyć prawdziwie.

Przez dużą część mojego życia pomysł, bym w taki sposób wielbił Cię, Ojcze, był nie do pomyślenia. Jak to "tylko w Bogu można żyć"? A co z codziennym funkcjonowaniem w pracy, w stresie, w gonitwie za swoimi pragnieniami, gdzie nie ma miejsca na nic, poza mną? Poza tym, co ja potrzebuję? Przecież życie zostało mi dane, abym mógł realizować swoje marzenia. Bym sięgał tam, gdzie nikt, przede mną, nie sięgał. To ja mam decydować. To ja muszę wybierać. Tak, przez długi czas we mnie pokładałem nadzieje. Wierzyłem, że jeżeli mam na kogoś liczyć, to tylko na siebie.

Lecz Ty, Wszechmogący Ojcze, odmieniłeś moje myślenie. Krok po kroku pokazywałeś, że życie prowadzone podług moich oczekiwań nie może przynieść ukojenia. Że gdy ja decyduję, nigdy nie będę trwale nasycony. Że gdy dasz mi palec, ja po chwili będę chciał całą rękę. Że satysfakcja z moich osiągnięć jest tylko na chwilę. A potem przychodzi pragnienie, by mieć jeszcze "więcej", by być jeszcze "bardziej", by żyć jeszcze "mocniej".

Lecz coś we mnie chciało spokoju, który nie przemija. Który nie jest uzależniony od tego wszystkiego, co dzieje się na zewnątrz. Który nie jest uzależniony od mojego aktualnego nastroju. Coś we mnie tęskniło za światem, w którym wszystko jest na swoim miejscu. W którym niczego nie trzeba poprawiać. W którym radość wynika z samego istnienia. I to pragnienie, które włożyłeś w serca wszystkich swoich dzieci, było kompasem prowadzącym mnie do Ciebie, Ojcze. Bo Ty stworzyłeś nas na swój obraz i podobieństwo. I nie jesteśmy w stanie zapomnieć o swoim dziedzictwie. Nie możemy wymazać z naszych serc tęsknoty za Tobą. Nie możemy porzucić pragnienia powrotu do domu niebieskiego, który dla nas przygotowałeś. To co może się wydarzyć, to fakt, że przez jakąś chwilę świat zagłuszy tą tęsknotę. Odwróci naszą uwagę od Ciebie i Twoich darów. I tak się stało w moim przypadku.

Jednak po chwili, gdy to, czym świat chciał Ciebie zastąpić, stało się dla mnie nie do zniesienia, objawiłeś mi swoją chwałę. Pokazałeś mi, że to za czym tak długo tęskniłem, jest bliżej niż myślałem. Że czeka na mnie, jako Twoje dary, które chcesz ofiarować. A Ty czekasz aż będę gotowy je przyjąć. Wówczas okazało się, że całe moje dotychczasowe życie przygotowywało mnie właśnie do tego jednego: bym był gotowy przyjąć Ciebie. Bym był gotowy prawidłowo rozpoznać wartość dziedzictwa synów Bożych. Bym nie wahał się, gdy powołasz mnie do swojej służby.

I teraz, w Twojej łasce, wołam do Ciebie: Abba! Ojcze! Prowadź mnie ta gdzie chcesz bym był. Wkładaj w me usta to, co chcesz, by zostało powiedziane. Czyń ze mną to co jest Ci miłe. Tylko dla Ciebie żyje! Wypełniaj mnie sobą tak, by co jeszcze pachnie starym "ja", zniknęło. Byś został już tylko Ty.

Amen. 

Świadectwo #10

nikt1977

"Szczęście polega bardziej na dawaniu niż na braniu".

Dzieje Apostolskie 20,35

Błogosławiony Ojcze, jak niezrozumiała dla ludzkiego rozumu zdaje się logika Twojego miłosierdzia. Jak bardzo przeczy ona "zdrowemu" rozsądkowi. Jak często wydaje się nie do przyjęcia tym, którzy "twardo" stąpają po ziemi. Ty zaś przecież nauczasz, aby nadstawiać drugi policzek. By temu, kto prosi dawać i nie dopominać się zwrotu od tego, kto bierze naszą własność. A temu, kto nam zabiera płaszcz nie odmawiać i tuniki. Jak możemy, w świecie nastawionym na rywalizację, na sukces materialny, na gromadzenie, odpowiedzieć na takie wezwanie? Kto może sprostać tym, "prawie" niewykonalnym, wymaganiom?

Gdy w moim życiu nastąpił czas poszukiwania innego sposobu życia, jedną z pierwszych lektur zostało Pismo Święte. W trakcie jego czytania miałem świadomość, że słowa tam zapisane mają wielką moc. Jednakże nie byłem w stanie zrozumieć ich sensu. Słowa Jezusa wydawały mi się zupełnie oderwane od "prawdziwego" życia. Jego zalecenia były może zrozumiałe dla kogoś, kto był Synem Boga, ale dla wszystkich pozostałych wydawały się zupełnie "poza zasięgiem". Przecież jeżeli rozdam wszystko co mam, umrę z głodu, z zimna, lub skończę "pod mostem". Jeżeli nadstawię "drugi policzek" w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia, prawdopodobnie zdrowie lub życie stracę. A przecież wiedziałem, że nauki Jezusa nie są wskazówkami dla samobójców. Nie prowadzą do biedy czy upadku, ale do niezmierzonego bogactwa i wiecznego szczęścia. Ale w jaki sposób?

Ty, Panie, odkrywałeś przede mną swoje tajemnice stosownie do tego, jak bardzo byłem otwarty. Gdy ciągle wierzyłem w "świat", w jego prawa, Ty łagodnie podsuwałeś mi kolejne dowody na to, że mogę się mylić. Że pokładam swoje zaufanie tam, gdzie nic nie było, nie jest, i nigdy nie będzie pewne. Gdzie wszystko ciągle się zmienia. Pokazywałeś mi, że patrząc na to, co ciągle migocze, krzyczy, przyciąga uwagę i wydaje się tak atrakcyjne, tracę szanse, aby odkryć Tego Który Jest. Tego, dzięki któremu wszystko jest możliwe. Krok po kroku odsłaniałeś przede mną swoje miłosierdzie. I stopniowe coś, co wcześniej wydawało się niezrozumiałe, przynosiło ukojenie. Coraz bardziej ufałem Tobie. Coraz mniej zaufania pokładałem w sobie i w tym, czego nauczyłem się o życiu.

Błogosławiony Ojcze, jakże wspaniale jest żyć dla Ciebie! Jakże cudownie jest nie mieć nic swojego! Jaką wolność daje powierzenie Ci każdego oddechu, każdego gestu, każdego słowa! Dopiero, gdy oddałem Ci wszystko, jestem naprawdę  bogaty. Dopiero, gdy zrzekłem się wszystkich swoich praw i własnej woli, jestem naprawdę wolny. Dopiero, gdy porzuciłem poszukiwanie spokoju, jestem prawdziwie spokojny. Bo w Tobie jest wszystko czego kiedykolwiek pragnąłem. Ty jesteś odpowiedzią na wszelkie pytania, które kiedykolwiek zadałem. Twoja Obecność jest spełnieniem wszystkich moich marzeń.

Miłosierny Ojcze, otwórz nasze serca na słowa Twojego umiłowanego Syna. Niech słowa Jezusa Chrystusa, mimo, że czasami tak niezrozumiałe, otwierają nas na to, co dla nas przygotowałeś. Daj nam wiarę, byśmy zaufali tym słowom, choć jeszcze przez chwilę ich nie rozumiemy. Daj nam cierpliwość, w której ominie nas zniechęcenie, gdy po raz kolejny spotka nas zawód. Gdy wszystko będzie w nas krzyczało, że się od nas odwróciłeś. 

Sprawiedliwy Ojcze, spraw abyśmy nie słyszeli tego co krzyczy. Byśmy nie patrzyli na to, co błyszczy i świeci. Bo prawdziwe bogactwo znajdziemy tylko w Tobie. To co prawdzie cenne znajdziemy w pokornym sercu. W ciszy, w której do nas przemawiasz. W ciszy, w której chcesz nam się objawić. W ciszy, w której przyniesiesz nam ukojenie.

Amen.

Świadectwo #9

nikt1977

Jezus oświadczył jej: "Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto wierzy we Mnie, nawet jeśli umarł będzie żył. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie nie umrze na wieki"

Ewangelia wg św. Jana 11,25-26

Błogosławiony Ojcze, jak niezrozumiałe dla tych, którzy w sobie pokładają zaufanie, wydają się Twoje obietnice. Jak nierealne i przeczące "zdrowemu rozsądkowi" są słowa Tego, którego posłałeś dla naszego zbawienia. Jak bardzo stoją w sprzeczności z tym, czego doświadczamy każdego dnia. Przecież nawet Ci, którzy Tobie poświęcili całe życie umierają. Ci, którzy chodzili w Twojej chwale, świadcząc cudami o Twojej Obecności, odchodzą do domu Ojca. Jak więc możemy zrozumieć słowa, które objawiasz nam w Świętych Pismach?

Wszechmogący Panie, dla Ciebie nie ma rzeczy niemożliwych! To co zakrywasz przed rozumem, w którym my tak często pokładamy zaufanie, odkrywasz w sercu tego, który w Tobie pokłada ufność. I gdy wypełniasz Go swoim światłem, gdy w jego sercu płonie ogień Twojej łaski, wszystko staje się jasne. W jednej sekundzie odkrywasz to, co zdawało się być zakryte. Słowa wcześniej tak niezrozumiałe, stają się doskonale jasne. Nagle, w Twoim świetle, giną wszelkie wątpliwości. Wszystkie pytania, zadane i te, które dopiero miały być zadane, rozpuszczają się w Tym, który jest Odpowiedzią. I nie ma już w nas wątpliwości. W miejscu tego co wcześniej było niezdecydowaniem, wahaniem, słabością, pytaniem, strachem, pojawia się Twój pokój. Twoja radość. Miłość, która wypełnia nas tak całkowicie, że nie możemy się nią nie dzielić z tymi, których stawiasz na naszej drodze. Po raz pierwszy czujemy się prawdziwie wolni. Wolni od nas samych, od świata, który zdaje się narzucać nam swoje warunki. Wolni od wszystkich praw i obowiązków. Jesteśmy wolni bo zrozumieliśmy, że należymy tylko do Ciebie. Że w Twoich rękach jest nasze życie. Każdy nasz oddech, każde słowo, każdy ruch. Wiedząc to w końcu odpoczywamy. Łagodnie składamy swoją głowę u Twoich stóp. Odpoczywamy w Twoim pokoju.

A Ty w swojej łaskawości kierujesz nami. Posyłasz do ludzi, którzy potrzebują Twojej pomocy. Wkładasz nam w usta słowa, które dodają otuchy jednym, przynoszą ukojenie innym, spokój, zrozumienie, uzdrowienie, radość. A my chcemy pozostać jak dzieci w Twoich ramionach. Czasami z otwartymi buziami obserwujące to, co czynisz. Zawsze szczęśliwe w ramionach Ojca. Którym niczego więcej nie potrzeba. 

Błogosławiony Ojcze, nigdy nie będę w stanie uwielbić Cię tak, jak na to zasługujesz. Nigdy nie będę w stanie wyrazić mej wdzięczności za to, czym mnie doświadczasz. Za wszystkie dary, którymi wypełniasz moje życie. Za Twoją miłość, która wypełnia każdą komórkę mojego ciała. Za Twoją radość, która nie ma końca. Za Twoją Obecność. 

Jestem cały Twój - tylko to mogę ofiarować w zamian. Uczyń ze mną co zechcesz. Jestem tu tylko dla Ciebie. Po to aby wielbić Cię w każdej sekundzie mojego życia. Aby dawać świadectwo, że jesteś żywy wśród nas. Że Twoje obietnice są prawdziwe. Że czekasz, aby je wypełnić w każdym Twoim synu i córce. Nie nie jesteś daleko, ale tak blisko, że nic nie może nas oddzielić od Twojego miłosierdzia. Że wzywasz każdego i cierpliwie czekasz na odpowiedź. I że nigdy nie jest za późno, aby powrócić do Ciebie. Bo Ty miłujesz nas do końca, do naszego ostatniego tchnienia gotowy otworzyć bramy swojego królestwa.

Błogosławiony Ojcze, spraw aby wszyscy: ci, którzy szukają Ciebie i ci, którzy jeszcze o Tobie nie wiedzą, poznali, że prawdziwie jesteś Ojcem wszystkich. Że w Tobie odnajdą to, czego pragną. Że w Tobie znajdą ukojenie i pokój. Wolność. Miłość. Radość. Daj im odwagę dla Ciebie porzucić siebie i świat. Wszystko co tak bardzo cenią. Co cenią bardziej od Ciebie. A wtedy Twoje obietnice w nich się wypełnią. I będziesz w nich jak byłeś w swoim umiłowanym Synu. 

Na wieki wieków.

Amen.

 

© Zapiski z zielonego zeszytu
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci